Co zrobić, gdy dziecko zwraca na siebie uwagę złym zachowaniem?
Dzisiaj jedyny znany specjalistom i 100% skuteczny sposób na taką sytuację.
Nie reagować i liczyć na to, że samo przejdzie? Nie reagować, żeby dać dziecku do zrozumienia, że to nie zadziała? Nie z nami te numery Bruner?
Czy może jednak reagować? A jeśli reagować to jak? Jak zareagować, aby nie utwierdzić dziecka w przekonaniu, że to jest skuteczny sposób na zwrócenie uwagi rodzica i otrzymania rodzica na wyłączność?
Czy jest z tej sytuacji jakiekolwiek rozwiązanie? Takie, które nie zakłada kłótni, ani uległości?
Najpopularniejsze rozwiązanie
To, z którym rodzice spotykają się najczęściej, to rady w stylu: „Zignoruj go. On to robi tylko po to, żeby zwrócić na siebie twoją uwagę. Jak nic nie zrobisz, to przestanie”. A rodzice też podświadomie czują, że te słowa są prawdziwe. W końcu, gdyby zareagowali na owe zachowanie, to w pewien sposób wydaje im się, że ulegliby swojemu maluchowi i nauczyli go, że w ten sposób może zwracać na siebie ich uwagę.
Jednak z drugiej strony: czy to na pewno jest dobra rada? Czy rodzice są sobie w stanie wyobrazić, że ktoś mówi „Zignoruj go. On to robi tylko dlatego, że jest głodny. Jak nie dasz mu jeść, to przestanie.”?
Czy istnieje jakaś różnica pomiędzy brakiem bliskości, a głodem?
No właśnie. Istnieje? Pewnie na jakimś podstawowym poziomie różnica jest. Jeśli jednak rodzina nie jest w sytuacji, w której musi walczyć o jedzenie, to dla dziecka brak bliskości będzie niemal równie dużym problemem. Problemem, który będzie powodował właśnie owo złe zachowanie. Problemem, który będzie rzutował na to, co robi dziecko, jak robi i jak traktuje innych ludzi. Im jego „zbiorniczek bliskości” będzie bardziej pusty, tym będzie ono bardziej próbowało go za wszelką cenę napełnić. Dokładnie tak jak głodny człowiek jest w stanie zrobić wszystko, aby tylko coś zjeść.
Dlatego też trzeba zmienić podejście do złego zachowania
Bo odsuwanie od siebie lub ignorowanie dziecka, które desperacko potrzebuje uwagi rodzica nikomu nie wyjdzie na dobre. Z takiej sytuacji dziecko ma tylko dwa rozwiązania. Pierwszym jest wzmocnienie złego zachowania, do momentu w którym rodzice nie będą go w stanie dłużej ignorować (np. zniszczy coś). Drugim rozwiązaniem jest odcięcie się od rodziców, jako osób, które nie są w stanie zagwarantować wystarczającej ilości ciepła i poszukiwanie tego ciepła u kogoś innego lub całkowita alienacja i odcięcie się od świata.
Które z tych rozwiązań wydaje się rodzicom lepsze? Bo jedno z nich nastąpi. W końcu chyba nikt nie sądzi, że kilkulatek rzeczywiście pomyśli sobie: „O rany, moi rodzice mnie ignorują. Pewnie dlatego, że moje zachowanie im nie odpowiada. Może więc dobrze by było je zmienić?”.
Szczególnie, że spora część rodziców niemal nigdy nie reaguje w żaden sposób na dziecko, które się „ładnie” bawi (co jest dość przykre), więc tym mniej dziwi fakt, że gdy dziecku brakuje bliskości, to szuka jej poprzez złe zachowanie (skoro dobrym zachowaniem jej zyskać się nie da).
Jak więc radzić sobie w takich sytuacjach? Co robić, gdy wiadomo, że to złe zachowanie jest tylko próbą zwrócenia uwagi?
Jedynym skutecznym sposobem jaki znam, aby poradzić sobie w takiej sytuacji jest zbliżenie się do dziecka, które tej bliskości potrzebuje. Metaforyczne „nakarmienie” dziecka, które jest głodne. Głodne uwagi, bliskości i ciepłych uczuć.
Jeśli dziecko zwraca uwagę na siebie, to znaczy, że brakuje mu uwagi (nie ukrywajmy, że dzieci się źle zachowują najczęściej wtedy, gdy od dłuższego czasu nie spędziliśmy z nimi nawet chwili, więc tym ciężej jest dziecko obarczać winą za taką sytuację) i obowiązkiem rodzica jest mu ją zapewnić, dokładnie tak samo jak obowiązkiem rodzica jest zapewnienie mu jedzenia czy ubrań.
Oczywiście nie zawsze trzeba to robić natychmiast – czasami wystarczy dać dziecku do zrozumienia, że za 5-10-20 minut, gdy rodzic skończy obiad czy rozmowę, to przyjdzie do niego i spędzi z nim trochę czasu (10-20 minut w zupełności wystarczy) sam na sam i będzie można się pobawić w co tylko będzie chciało. Już samo powiedzenie tego może pozytywnie wpłynąć na jego zachowanie.
To nie jest uległość
Takie podejście do rodzicielstwa nie jest równoznaczne z uległością wobec dziecka. Uległość byłaby wtedy, gdyby rodzic spełniał zachciankę swojego dziecka, jak na przykład kupienie nowej zabawki. Ciężko jednak mówić o uległości w przypadku zaspokajania podstawowych potrzeb dziecka, bo przecież nikt nie mówi, że uległym jest rodzic, który podaje głodnemu dziecku talerz z jedzeniem.
Podsumowanie
Zachowanie dziecka, które ma na celu zwrócenie na siebie uwagi, może być sygnałem, że potrzebuje ono większej bliskości, zainteresowania i kontaktu z rodzicem. Zamiast skupiać się wyłącznie na samym zachowaniu, warto zastanowić się, jaka potrzeba stoi za reakcją dziecka. Czasami „złe zachowanie” jest sposobem na zakomunikowanie tego, czego dziecko nie potrafi jeszcze powiedzieć wprost.
W takich sytuacjach pomocne jest poświęcanie dziecku regularnej, uważnej uwagi również wtedy, gdy zachowuje się spokojnie i dobrze się bawi. Krótki czas spędzony razem, rozmowa, wspólna zabawa czy zainteresowanie tym, co dziecko robi, mogą pomóc mu zaspokoić potrzebę bliskości. Ważne jest również stawianie granic zachowaniom, które są niewłaściwe, przy jednoczesnym dostrzeganiu emocji i potrzeb dziecka.
Dziecko potrzebuje wiedzieć, że może otrzymać uwagę i bliskość także wtedy, gdy nie musi o nie walczyć poprzez krzyk, prowokowanie czy inne trudne zachowania. Regularna obecność rodzica i przewidywalność w relacji pomagają budować poczucie bezpieczeństwa. Dzięki temu dziecko stopniowo uczy się komunikować swoje potrzeby w bardziej bezpośredni sposób.
Jeżeli trudne zachowania są bardzo częste, nasilają się, stają się coraz bardziej destrukcyjne lub trudno znaleźć ich przyczynę, warto skonsultować się ze specjalistą. Psycholog dziecięcy może pomóc przyjrzeć się zachowaniu dziecka, jego potrzebom oraz relacji z rodzicami i wspólnie poszukać sposobów, które będą wspierały całą rodzinę.
Zapisz tutaj dziecko na konsultację.
Zadzwoń i umów wizytę pod nr tel: 533 983 934

